Wykształcenie, czy też dobre techniki uczenia są pożyteczne czy nie? Jak myślisz?
Czy masz za sobą kilka lub nawet kilkanaście lat czasami nużącej czasami męczącej nauki w wielu budynkach szkolnych? Co o tym myślisz? Czy ten czas uznałeś za stracony? Może jednak uważasz, że zyskałeś i to bardzo dużo (proszę o komentarze do tego posta). Osobiście uważam, że cały cza jaki spędziłem w murach szkolnych nie jest stracony.
Wręcz przeciwnie. Okazał się zyskany.
Teraz potrafię o wiele więcej niż bym umiał bez tego kierunkowego kształcenia czy dobrych technik uczenia. Może ulica potrafi nauczyć prawdziwego życia a szkoła tylko teorii i stara się wpoić jakieś ideały i wzniosły sposób myślenia i postępowania.
Ale czy to wszystko jest złe? Skazane na przegraną?
Czy kiedykolwiek starałeś się zrobić coś dobrego dla zupełnie obcego ci człowieka? Spotkanego na ulicy przechodnia? Wydaje się nam czasami, że łatwo jest mówić o takich rzeczach ale trudniej je robić. Dokonywać zmian w swoim życiu.
Może boimy się efektu naszego działania. W tym miejscu chciałbym opowiedzieć/opisać wam przykład stosowny do sytuacji. Kiedyś słyszałem o plemieniu Indian mieszkających od pokoleń na stepach ameryki północnej. Pewnego dnia do obozu przyszedł chory Indianin i zaraził całe plemię.
Była to choroba bardzo ‘wredna’ i nie dało się jej wyleczyć w żaden sposób. Jedynie skuteczne mogło się okazać spalenie wszystkich przedmiotów w wiosce, namiotów oraz rzeczy codziennego użytku i przeniesienie się na nowy teren. Co zrobili? Zostali na miejscu i całe plemię umarło.
Dlaczego?
Ponieważ bali się nadejścia zmian.